Author: sylwinka

  • zadanie numer 4 felieton

    Naszym zadaniem było napisać felieton , na dowolny wybrany przez nas temat.

    Muzycznie od kuchni, czyli wakacyjne spostrzeżenia.

    Wchodzisz do restauracji. Od progu Wita cię zapach świeżego jedzenia, ciepłe światło i …
    No właśnie co?
    Leci z głośników?
    Muzyka w lokalu potrafi zepsuć najsmaczniejsze potrawy, ale i podnieść zwyczajne kopytka na wyżyny kulinarne.
    Dzisiaj skupię się na porównaniu jak brzmią obiady w Polsce, a kulinarne biesiady nad Adriatykiem.
    Polska restauracja – Od Chopina przez disco polo po hity z tik toka.
    W rodzimych lokalach tło to prawdziwa loteriada. Nigdy nie wiemy na co możemy trafić.
    Pierwsza opcja czyli elegancja – Francja i kuchenne rewolucje.
    Otwierasz drzwi i od progu widzisz, że to miejsce z ambicjami. Nienaganne zachowanie obsługi, bielutkie obrusy. Z głośników płyną delikatne, jazzowe opracowania Fryderyka Chopena.
    Siedząc nad rosołem z kaczki czujesz się, jakbyś podpisywał traktat pokojowy w Wersalu.
    Druga opcja – komercyjny roller coaster.
    Wchodząc do pizzerii w centrum miasta. Sos czosnkowy płynie strumieniami, a z głośników płynie składanka przebojów radiowych z ostatnich dziesięciu lat, zapętlona w nieskończoność.
    Trzy razy w ciągu godziny słyszysz ten sam wakacyjny hit. Aż przy ostatnim kęsie pizzy orientujesz się, że nieświadomie nucisz go pod nosem delektując się włoskim daniem.
    Trzecia opcja klimatyczny folk.
    Wakacje w górach lub nad morzem? Tutaj królują szanty, albo góralskie kapele.
    Kiedy biesiadnicy zaczynają tupać do rytmu, podłoga drży, a knedle podskakują na talerzach.

    W Polsce muzyka w restauracji to często tło. Ma nie przeszkadzać, i zagłuszać ciszę. Gdyż a nóż widelec usłyszymy panią z sąsiedniego stolika jak głośno przeżuwa surówkę z kapusty, tudzież jak pan pod oknem siorbie jedząc zupę.

    I co najważniejsze w Polsce musisz się zachowywać i nie rzucać w oczy. Tutaj każdy bez skrępowania chętnie popatrzy i skomentuje twoje zachowanie.

    Chorwacka restauracja – morze, dusza i klapy.
    W Chorwacjii sprawa ma się zupełnie inaczej. Tam muzyka nie jest tłem, jest niczym pełnoprawne danie główne, podawanym zaraz po oliwkach, oliwie i świeżym chlebie.
    Czar lokalnego klimatu.
    Nie ważne czy wchodzisz do lokalu w mieście, czy na tarasie nad brzegiem morza. W tle unosi się ta niesamowita śrudziemnomorska melodia. Gitary, mandoliny i charakterystyczne głębokie głosy.
    Acapella czyli chorwackie klapy..
    To coś niesamowitego! Grupa mężczyzn w średnim wieku siada przy stoliku w kącie restauracji, lub na kamiennym placyku i zaczyna śpiewać tradycyjne pieśni wielogłosem. Mężczyźni robią to z taką pasją, że po chwili słuchania sam nucisz refren nie znając dobrze słów. W takim momencie przestajesz być turystą czujesz się jak część tej wielkiej śródziemnomorskiej rodziny.
    wet jeśli w nowoczesnej knajpie grają coś bardziej współczesnego, to wciąż są te ciepłe, bujające rytmy, które idealnie współgrają z szumem fal i kieliszkiem lokalnego wina.
    Podczas gdy w Polsce muzyka w restauracji bywa soundtrackiem do walki z czasem i korkami w drodze po zamówienie, w Chorwacji staje się zaproszeniem do zwolnienia tempa.

    W Polsce kelner pyta: “Smakowało?”. W Chorwacji muzyka mówi za niego: “Zostań dłużej, nigdzie nam się nie spieszy”. I kto by z tym polemizował, zwłaszcza gdy w tle grają te cudowne, chorwackie nuty. Jeśli dłużej się zasiedzisz, i nie masz nic do jedzenia czy picia kelner chętnie poczęstuje cię kieliszkiem nalewki i podsunie kilka oliwek, nie żądając za to opłaty. To jest wspaniałe w tych restauracjach,, nie ważne czy jesteś turystą czy miejscowym tam zawsze zostaniesz potraktowany równie gościnnie i miło.
    I coś jeszcze, chorwaci zazwyczaj wieczory spędzają w knajpach bawiąc się i śmiejąc. U nas w Polsce restauracje kojarzą nam się ze słonymi cenami więc wolimy coś ugotować w domu.
    I coś bardzo ważnego, o czym nie można zapomnieć. W Chorwacjii absolutnie nikt na ciebie nie patrzy, nikogo nie interesuje czy nosisz markowe ubrania, czy nie najważniejsze jest to żebyś to ty czuł się komfortowo.

  • Zadanie numer 1 napisz coś o sobie

    Naszym zadaniem było napisać 12 zdań o sobie.

    1 Mam na imię Sylwia i mieszkam w wiosce Mikołajowice, która leży w południowej części kotliny sandomierskiej w pobliżu progu pogórza karpackiego.
    2Mieszkam w dużym domu razem z rodzicami, bratem, bratową i bratankiem.
    3Naszą wierną toważyszką codziennych dni jest suczka rasy beagle, o imieniu Sonia.
    4 Kocham wodę to mój żywioł, w letnie dni potrafię wejść do rzeki i tylko wystający z wody kapelusz informuje gdzie jestem.
    5 Uwielbiam sery białe w każdej postaci.
    6 Jestem zawsze uśmiechniętą optymistką, która uwielbia żartować.
    7 Kiedy mam czas wolny uwielbiam śpiewać i słuchać muzyki oraz audiobooków.
    8 Jestem uparta ale to już wiecie.
    9 Uwielbiam arbuzy i żałuje, że w Polsce występują tylko latem.
    10 Z zawodu jestem masażystką niestety na tej płaszczyźnie jestem jak Ferdynand Kiepski dla ludzi z moim wyksztauceniem nie ma pracy, ale pracuje jako specjalista do spraw windykacyjnych w firmie logistycznej.
    11 Lubię logiczne układanki, posiadam dużą kolekcję klocków o nazwie IQ puzzle.
    12 lubię seriale komediowe.

  • zadanie numer 3 kartka z pamiętnika

    Naszym zadaniem było napisać kartkę z kalendarza jakiejś rzeczy.
    Zgadnijcie czyj dzień opisałam .
    25 czerwca, późny wieczór
    Drogi Pamiętniku,
    Dzisiejszy dzień był istną kaskadą uderzeń. Zaczęło się wcześnie rano, bardzo delikatnie i z namysłem. Jego opuszki zaledwie muskały moje rzędy, sunąc płynnie od lewej do prawej. Lubię te poranki, gdy ma chłodne, czyste dłonie i dokładnie wie, co chce powiedzieć. Wtedy tworzymy zgrany zespół – ja i moi liczni sąsiedzi, każdy na swoim wyznaczonym miejscu, równo w szeregu, gotowi na każdy jego ruch.
    Ale potem nadeszło popołudnie i jego nastrój drastycznie się zmienił. Czasem zastanawiam się, ile jeszcze zniesie moja plastikowa konstrukcja.
    Raport z dzisiejszych potyczek:
    Zmasowany atak okruchów: Przyniósł to przeklęte, chrupiące ciastko. Drobinki z impetem wpadły w szczelinę między mną a moim kolegą z rzędu wyżej. Do teraz czuję nieprzyjemne tarcie za każdym razem, gdy zostaję wciśnięty w dół.
    Lepki dotyk: Po słodkim napoju jego palce stały się nieprzyjemnie ociężałe. Z ogromnym trudem i cichym chrupnięciem odklejałem się, by dzięki sprężynie wrócić na swoją górną pozycję.
    Popołudniowa furia: Około siedemnastej coś musiało go bardzo zdenerwować. Uderzał w nas z taką wściekłością, że najdłuższy i najszerszy z naszej gromady – ten mieszkający na samym dole, na którym zazwyczaj ciężko opierają się jego kciuki – aż zatrzeszczał ze zmęczenia. A ten chuderlak w prawym górnym rogu, który zazwyczaj cofa wszystkie jego pomyłki i wymazuje błędy, był katowany chyba ze sto razy na minutę!
    A przecież służymy mu tak wiernie. Każde moje opuszczenie w dół, każdy twardy, mechaniczny klik, to fragment jego myśli, wiadomości, emocji, których sam z siebie nie potrafi wykrzyczeć. Przyjmuję na siebie cały ciężar jego słów, zanim jeszcze ujrzą światło dzienne na tym wielkim, płaskim oknie, na które on bez przerwy patrzy. Szkoda, że na nas zerka tylko wtedy, gdy się zgubi i zapomni, kto z nas gdzie mieszka.
    Teraz nareszcie w pokoju zapadł zmrok. Zostało tylko nasze własne, delikatne, tęczowe światło ukryte pod naszymi brzuszkami, które powoli, miarowo pulsuje w ciemności. Mam nadzieję, że jutro oszczędzi nam jedzenia nad naszymi głowami i jego palce będą lżejsze.
    Twój,
    Jeden ze Stu Czterech

  • Zadanie numer 2 sześć słów na literę C

    Każdy z grupy musiał podać jedno słowo na wymyśloną przez panią prowadzącą literę, a następnie stworzyć z tego dowolną formę literacką.
    Słowa::
    Czasopismo,
    Cyfra,
    czoło,
    czytelnik,
    cel,
    celuloid,
    cierpliwość,
    W czasopiśmie medycznym ” 206 cząstek mnie ” ukazał się bardzo ciekawy artykuł, pełen nowinek z dziedziny medycyny. Studenci czternastego roku drukarstwa trój wymiarowego odkryli nie znane dotąd właściwości celuloidu. Jak mówi doktor Jadwiga Czereb koordynator badań, odpowiednio przycięty celuloid po ułożeniu na sztucznej czaszce i poddaniu promieniom ciepła przybiera kształt ludzkiego czoła. To niezwykły przełom w medycynie wyjaśnia pani doktor, jest to nadzieja dla chorych cierpiących na płasko czole niezwykle rzadką chorobę, która objawia się wklęśniętym czołem. Lekarze określają tę chorobę jako cytrynkowiec, ponieważ wgłębienie w czole przypomina kształt cytryny. W czasopiśmie można również przeczytać o nowych metodach leczenia cyfry sześć, to niezwykle groźne zaburzenie wzroku. Osoba cierpiąca na to schorzenie wszędzie dostrzega cyfrę sześć.
    Na stronach poświęconym psychologii.Możemy przeczytać obszerne zalecenia psychologów i terapeutów jak radzić sobie z nastoletnim dzieckiem. Psychologowie twierdzą, że najważniejsze w relacjach z młodocianymi to mieć na celu cierpliwość i leki uspokajające w kieszeni.
    Młodzież każdego pokolenia była i będzie zła. Jak w swojej książce pisał Henryk Sienkiewicz, bardzo pomaga surwiwal w afrykańskiej dżungli. Dzieci stają się grzeczniejsze, dodatkowo rozwijają nowe umiejętności, oraz uczą się postępowania z dzikimi zwierzętami.

    Zachęcamy państwa do nabycia czasopisma z dodatkiem. W tym miesiącu jest nim ciśnieniomierz chińskiej firmy kto to wie czasem działa czasem nie.

  • Warsztaty Czytaj i pisz!

    Hejka, W tym roku uczestniczę w warsztatach Czytaj i pisz organizowanych w ramach programu szare oko organizowanego przez fundację Widzimy inaczej. Na warsztatach mamy ciekawe zadania, i podzielę się z wami moją twurczością.