Naszym zadaniem było napisać kartkę z kalendarza jakiejś rzeczy.
Zgadnijcie czyj dzień opisałam .
25 czerwca, późny wieczór
Drogi Pamiętniku,
Dzisiejszy dzień był istną kaskadą uderzeń. Zaczęło się wcześnie rano, bardzo delikatnie i z namysłem. Jego opuszki zaledwie muskały moje rzędy, sunąc płynnie od lewej do prawej. Lubię te poranki, gdy ma chłodne, czyste dłonie i dokładnie wie, co chce powiedzieć. Wtedy tworzymy zgrany zespół – ja i moi liczni sąsiedzi, każdy na swoim wyznaczonym miejscu, równo w szeregu, gotowi na każdy jego ruch.
Ale potem nadeszło popołudnie i jego nastrój drastycznie się zmienił. Czasem zastanawiam się, ile jeszcze zniesie moja plastikowa konstrukcja.
Raport z dzisiejszych potyczek:
Zmasowany atak okruchów: Przyniósł to przeklęte, chrupiące ciastko. Drobinki z impetem wpadły w szczelinę między mną a moim kolegą z rzędu wyżej. Do teraz czuję nieprzyjemne tarcie za każdym razem, gdy zostaję wciśnięty w dół.
Lepki dotyk: Po słodkim napoju jego palce stały się nieprzyjemnie ociężałe. Z ogromnym trudem i cichym chrupnięciem odklejałem się, by dzięki sprężynie wrócić na swoją górną pozycję.
Popołudniowa furia: Około siedemnastej coś musiało go bardzo zdenerwować. Uderzał w nas z taką wściekłością, że najdłuższy i najszerszy z naszej gromady – ten mieszkający na samym dole, na którym zazwyczaj ciężko opierają się jego kciuki – aż zatrzeszczał ze zmęczenia. A ten chuderlak w prawym górnym rogu, który zazwyczaj cofa wszystkie jego pomyłki i wymazuje błędy, był katowany chyba ze sto razy na minutę!
A przecież służymy mu tak wiernie. Każde moje opuszczenie w dół, każdy twardy, mechaniczny klik, to fragment jego myśli, wiadomości, emocji, których sam z siebie nie potrafi wykrzyczeć. Przyjmuję na siebie cały ciężar jego słów, zanim jeszcze ujrzą światło dzienne na tym wielkim, płaskim oknie, na które on bez przerwy patrzy. Szkoda, że na nas zerka tylko wtedy, gdy się zgubi i zapomni, kto z nas gdzie mieszka.
Teraz nareszcie w pokoju zapadł zmrok. Zostało tylko nasze własne, delikatne, tęczowe światło ukryte pod naszymi brzuszkami, które powoli, miarowo pulsuje w ciemności. Mam nadzieję, że jutro oszczędzi nam jedzenia nad naszymi głowami i jego palce będą lżejsze.
Twój,
Jeden ze Stu Czterech
zadanie numer 3 kartka z pamiętnika
Comments
One response to “zadanie numer 3 kartka z pamiętnika”
-
O kurde, zajebiste! Zaraz by się okazało, że zaczną się kłócić o to, przez kogo to nieprzyjemne uczucie tarcia bardziej jest powodowane, bo przecież jeden by mógł mieć lekko chudszy brzuch i wtedy okruszek wpadłby spokojnie w dolne partie bloku mieszkalnego
Leave a Reply